Wołyńce-Kolonia · Wschodnie Mazowsze

Wino z
Pustkowia.

Młoda polska winnica na wschodnim Mazowszu. Uprawiamy winorośl z pasją i szacunkiem do ziemi, produkując wina, które opowiadają historię naszego terroir.

Winnica
Pustkowie
okolice Siedlec, Mazowsze
WINNICA
polska
RZEMIOSŁO
Winorośle na winnicy
Winnica zimą
System nawadniania

„Ziemia tutaj jest ciężka, ale winorośl się nie poddaje — my też nie."

Michał S. — winiarz
Winnica Pustkowie Wschodnie Mazowsze Wina naturalne Zbiór ręczny Wołyńce-Kolonia Tech winnica
O winnicy

Młoda winnica,
wielkie
marzenia.

Winnica Pustkowie to młoda polska winnica położona na wschodnim Mazowszu, w malowniczej okolicy Wołyniec-Kolonii, w pobliżu Siedlec. Uprawiamy winorośl z szacunkiem do tradycji i natury.

Nasze wina rodzą się z połączenia pasji, cierpliwości i unikalnego terroir wschodniego Mazowsza. Każdy rocznik jest odzwierciedleniem charakteru ziemi i klimatu tego miejsca.

Ochrona winnicy
Sterownik nawadniania
Dziennik winnicy

Z pola,
na głos.

Czy winnica w Polsce potrzebuje nawadniania?
23 lipiec 2026, 10:00

Czy winnica w Polsce potrzebuje nawadniania?

W Polsce przecież pada, więc po co nawadniać winorośl? To pytanie wraca do nas regularnie. Sami je sobie zadawaliśmy, a po kilku sezonach z własną studnią, pompą i sterownikiem mamy już odpowiedź opartą na naszych warunkach - i na danych z winnicy.


Ile u nas realnie pada

Zacznijmy od liczb, bo “w Polsce pada” to za mało. W 2024 roku spadło u nas 482 mm deszczu w całym sezonie. Brzmi nieźle, ale rozkład był nierówny: w lipcu 75 mm i 10 dni bez opadów, a w sierpniu już tylko 40 mm i aż 20 dni bez deszczu.

I to jest cała prawda o polskiej wodzie w winnicy: średnie roczne wyglądają uspokajająco, ale pojedynczy suchy miesiąc w środku lata potrafi dać roślinom w kość. Zwłaszcza młodym.

Co mamy u siebie

Wodę bierzemy z własnej studni głębinowej. Pracuje na niej pompa Omnigena 3T32 (60 litrów na minutę), do tego zbiornik hydroforowy 200 litrów.

Rozprowadzenie to 6 stref, każda obsługuje 2 rzędy, a na słupkach siedzą mikrozraszacze Flipper podające po 43 litry na godzinę. Pompa nie pociągnie wszystkich stref naraz, więc pracują w dwóch grupach po trzy.

Nad całością czuwa sterownik OpenSprinkler z lokalnym API - po drodze przerobiliśmy Huntera z Hydrawise i uciekliśmy z chmury, ale to osobna historia. Dane pogodowe zbiera stacja Ecowitt stojąca w winnicy: temperatura, wilgotność, wiatr, opady i wilgotność liścia w jednym miejscu.

Nawadnianie to nie to samo co zraszanie przeciwprzymrozkowe

Warto rozróżnić dwie rzeczy, bo łatwo je pomylić - zwłaszcza że u nas obsługuje je ta sama instalacja.

Nawadnianie to dostarczanie wody krzewom, gdy brakuje jej w glebie. Dzieje się w dzień, latem, powoli.

Zraszanie przeciwprzymrozkowe to zupełnie inny cel: woda zamarzając na pąkach oddaje ciepło i utrzymuje je tuż przy zerze. Dzieje się nocą, wiosną, na pełnej mocy. To ono uratowało nam rocznik 2025, a w noc z 9 na 10 maja 2026 powtórzyło ten wyczyn przy -4°C.

I tu ciekawostka z naszych liczników: jedna noc walki z przymrozkiem zużywa wielokrotnie więcej wody niż całe letnie podlewanie razem wzięte. Skala jest zupełnie inna. Nasz system powstał jako antyprzymrozkowy - nawadnianie dostaliśmy niejako w pakiecie, bo te same rury i zraszacze mogą pracować także w lipcu.

Kiedy nawadnianie ma sens

Młode nasadzenia - tak. Sadzonka w pierwszym i drugim roku ma korzenie płytko i nie sięgnie po wodę z głębszych warstw. Dwadzieścia dni bez deszczu w sierpniu, jak w 2024, to dla niej realny stres. Nasze nowe rzędy z 2025 roku traktujemy więc inaczej niż resztę winnicy.

Dorosłe krzewy - zwykle nie. Winorośl to pustynny twardziel: korzenie potrafią zejść na kilka metrów i znaleźć wodę tam, gdzie trawa dawno uschła. Co więcej, umiarkowany stres wodny przed zbiorem bywa sprzymierzeńcem - krzew przestaje pchać w liście, a zaczyna pracować nad gronami.

Skrajna susza - obserwować. Nawet dorosły krzew ma granice. Zwieszone wierzchołki pędów, żółknące dolne liście i zatrzymanie wzrostu w środku lata to sygnały, że gleba jest już naprawdę pusta. Wtedy dobrze mieć studnię i działający system, zamiast nosić konewki.

Co na to prawo?

Skoro już przy wodzie jesteśmy: własna studnia nie oznacza wody bez limitu. Polskie Prawo wodne pozwala w ramach tak zwanego zwykłego korzystania z wód pobierać na potrzeby własnego gospodarstwa do 5 m3 na dobę, liczone jako średnia roczna - powyżej tego potrzebne jest pozwolenie wodnoprawne, a znaczenie ma też głębokość studni (granica to 30 m). Kary za pobór ponad limit bez pozwolenia potrafią być dotkliwe.

Średnia roczna to ważny niuans: pojedyncza intensywna noc zraszania nie łamie limitu, jeśli w skali roku pobór pozostaje niewielki. Policzyliśmy to zresztą dla siebie na podstawie naszych dzienników zraszania: cały przymrozkowy sezon 2025 - sześć nocy walki z mrozem - to łącznie mniej niż 100 m3, czyli około 5% rocznego limitu. Moglibyśmy zraszać z intensywnością naszej rekordowej nocy jeszcze kilkadziesiąt razy w roku i dalej mieścić się w zwykłym korzystaniu. Ale jeśli planujesz winnicę i regularne nawadnianie na większej powierzchni, policz to zawczasu. Więcej na ten temat: prawo.pl o pozwoleniach wodnoprawnych, OnGeo o limicie 5 m3 i Forsal o karach.

Nasze zdanie

Czy winnica w Polsce potrzebuje nawadniania? Dorosła, ustawiona winnica na przyzwoitej glebie - naszym zdaniem nie, przynajmniej nie co roku. Młode nasadzenia i świeżo posadzone rzędy - tak, w suchy rok jak najbardziej.

Ale jest drugie dno: infrastruktura wodna w polskiej winnicy i tak się opłaca, tylko z innego powodu, niż wszyscy myślą. U nas studnia, pompa i zraszacze zarabiają na siebie nie w upalne lipcowe popołudnia, ale w te kilka mroźnych majowych nocy, kiedy decydują o całym roczniku. Nawadnianie to bonus. Na liście planów mamy jeszcze zbiornik buforowy 1000 litrów, żeby pompa nie musiała ciągnąć ze studni non stop - przyda się i mrozom, i suszy.